Edycja 2026
W dniach 5–22 listopada 2026 roku odbędzie się szósta edycja Open Eyes Art Festival, której tegoroczne hasło brzmi „Roje i Watahy”. Festiwal po raz kolejny stanie się przestrzenią spotkania różnych praktyk artystycznych, sposobów myślenia i perspektyw!
Do najważniejszych wydarzeń tegorocznej edycji należą: wystawa „Open Art: Od świtu do zmierzchu”, prezentująca projekty studenckie; „Przerwane w połowie”, poświęcona twórczości dydaktyczek i dydaktyków Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie; wystawa zbiorowa „Słońce się zestarzało”, prezentująca prace dyplomantek i dyplomantów ASP, a także kolejna odsłona realizowanego od 2012 roku cyklu „Przestrzeń dla sztuki”, poświęcona twórczości Adama Brinckena.
Tegoroczna odsłona „Open Art: Od świtu do zmierzchu” zyskuje także nowych współorganizatorów. Do realizacji wydarzenia dołączają Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie oraz Akademia Muzyczna im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, poszerzając grono uczelni zaangażowanych w prezentację projektów studenckich i otwierając przestrzeń do współpracy między różnymi środowiskami artystycznymi.
Program festiwalu obejmie również dziewięć wystaw realizowanych pod wspólnym hasłem OEAF& Wydziały, wystawy prezentowane w Galerii ASP i Galerii Studenckiej ASAP, a także szeroki program wydarzeń towarzyszących.
Szczegółowe informacje o wydarzeniach, terminach i miejscach prezentacji znajdują się w zakładce PROGRAM, gdzie publikowane jest kalendarium tegorocznej edycji.
Od Rektora ASP w Krakowie, prof. dr. hab. Andrzeja Bednarczyka:
ROJE I WATAHY
To był szczęśliwy traf, co się zowie.
Jechałem pięćdziesiątką dwójką do pracy. Przy Grzegórzeckim wsiadło trzech panów i, usadowiwszy się za mną, kontynuowało rozmowę:
– Oj, co za kłopot z tym mam, skaranie boże, a bo najcenniejsze, najbardziej szacowne to dzieła geniuszów samych, najprzedniejszych Ludzkości duchów, ale cóż, panie, kiedy Gryzą się, Gryzą, a też i Tanieją od nadmiaru swego, a bo za dużo, za dużo, i co dzień nowych przybywa, i nikt wyczytać nie może, bo za dużo, ach, za dużo!¹ – zrzędził Witold Gombrowicz.
– Przestań psioczyć – fuknął Stanisław Lem. – Nadto nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu – mimowolnego powtarzania cudzych, a nieznanych myśli. Nie mogę mieć pewności, że to, co piszę, nie jest podobne do czegoś, co już napisano. Oto ryzyko czasów, w których ludzkość eksplodowała².
– Czy więc szczytem moim – utyskiwał William Shakespeare – stroić stare słowa w nowe szaty i trwonić znowu to, co roztrwonione? Jedwabne zwroty, aksamitne zdania i hiperbole dziergane sztucznością, szkolna wymowa pełna wymuskania: te muchy letnie wzdęły mnie próżnością. Dość ich mam³. – To rzekłszy, wysiadł.
– Oj tak, tak, panowie – wtrąciłem się nieproszony. – Rozpaplaliśmy sami siebie na drobne. Chyba nikt z nas nie pamięta, od czego się zaczęło to ściubienie widoczków, sensacyjek, skandalików i ciułanie kpin, oburzeń i pustych zachwytów. Już nam się nawet nie chce o nie kłócić, więc paplamy, zapomniawszy, że słowa rodzą światy ciężarne realnością. Z ust nam wylatują stada ślepych wróbli, roztrzaskują się o pobliskie ściany i spadają martwe na ziemię. Wala się tego mnóstwo pod nogami i nikt nie ma pomysłu, co z nimi zrobić. W końcu tak się nawarstwiły, że to jednemu, to drugiemu zaczęły wpadać do rozdziawionych zdziwieniem ust. Takie słowo jednak, co się nafruwało i martwe wpada z powrotem do gniazda, przynosi ze sobą zarazę bezpłodności. Sprawdziłem wszystkie jeszcze niewyklute. Faktycznie. Są puste.
Lem spojrzał na mnie, puknął się w czoło i rzekł: – Chodź, Witek. Wysiadamy.
Open Eyes Art Festival jest miejscem zderzania ze sobą sposobów patrzenia w nadziei, że z tych kolizji eksploduje prawda o nas i naszym świecie. Nie chodzi bowiem o to, że jest nas strasznie dużo, że wszyscy i wszystko zazębia się ze sobą, wchodzi sobie w paradę i nieświadomie cytuje się nawzajem Watahy rozszarpały natchnionego geniusza na strzępy, a jego wieża z kości słoniowej stała się siedliskiem rojów nietoperzy. Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Lepiej się uczyć twórczego spierania, bo „tylko to wie się na pewno, co się rozgryzło zębami dysputy”.
Ot co.
Zapraszam na festiwal.
1 Witold Gombrowicz, Transatlantyk
2 Stanisław Lem, Głos Pana
3 William Shakespeare, Sonet 76 oraz Serca starania stracone, tłum: Maciej Słomczyński
Od kuratorki OEAF 2026, Natalii Legutko:
Roje i watahy, tegoroczne festiwalowe hasło, ma w sobie coś dzikiego i nieoswojonego. Przywołuje hierarchie, ale też napięcie wobec władzy i porządku.
Rój się roi. Brzęczy, oblepia, pulsuje, napiera. Instytucjonalny ideał: zarządzanie zasobami, standaryzacja procesów, maksymalizacja zysków dla własnego przetrwania. Masa dążąca do celu. Synchronizacja i inteligencja rozproszona. Ruch przestrzenny, nie wertykalny. Wataha skowyczy, warczy, tropi, dopada i szarpie. Gdy trzeba, skomle ze smutną miną. Karmi, otacza bliskością i ciepłem. Popada w nepotyzm. Opiera się na zależności, trosce i przynależności, wszystko to jednak w ramach struktury pionowej.
Próżno szukać symetrii czy prostego przeciwieństwa. To dwa sposoby organizowania wielości w ramach jednego ekosystemu. Napięcie pojawia się wtedy, gdy nie działają już tylko obok siebie, ale nakładają się na siebie. Jak w państwie, polityce, instytucji czy uczelni, gdzie można jednocześnie podlegać hierarchii i być częścią rozproszonej sieci. Role pozostają płynne. Ruch zaczyna odbywać się we wszystkich kierunkach.
Istotne staje się to, co dzieje się na ich styku: współpraca przechodzi w podporządkowanie, troska w kontrolę, wspólnota w komfort zwalniający z działania.
Panowie, Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała¹.
Sztuka zaczyna działać tam, gdzie znaczenia przestają być oczywiste. Sprawdza, czy rzeczy rzeczywiście znaczą to, co zwykliśmy sądzić, że znaczą: powaga szukana w tym, co niepoważne, nuda jako wyczekiwany brak bodźców, bunt jako forma konformizmu, cierpliwość jako opór. Niezgodą na niesprawiedliwość świata może być czasem powrót do domu i zjedzenie kanapki. Irracjonalność, która okazuje się racjonalna.
Dziękuję wszystkim osobom, które przyjęły zaproszenie i współtworzą tegoroczny festiwal. Państwa zapraszam serdecznie do spotkania z tym, co wydarzyło się na styku różnych obecności, głosów i praktyk podczas 6. edycji Open Eyes Art Festival!
1 Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata